
Środa godzina 20:30 to czas na mecz Słowacja - Polska. Orły będą chciały udowodnić, że zwycięstwo z Czechami to nie przypadek, a solidni gospodarze poszukają swojej szansy na trzy punkty przed bratysławską publicznością.
Słowakom nie straszna jest reprezentacja Polski. W swoim składzie nasi południowi sąsiedzi mają kilka gwiazd europejskiej piłki takich jak obrońca Liverpoolu Skrtel, czy młody Hamsik z Neapolu. Siłę reprezentacji gospodarzy pokazują również kursy bukmacherskie. Polacy pomimo zwycięstwa nad Czechami wg większości bukmacherów nie są faworytami pojedynku chociaż przede wszystkim kursy wskazują na bardzo wyrównany mecz.
W dotychczasowych meczach Słowacy wygrali u siebie z Północną Irlandią 2:1. Dwa kolejne spotkania rozegrali na wyjazdach. Ze Słowenią przegrali 1:2, a w San Marino zwyciężyli 3:1. Jak widać po dotychczasowych meczach ich obrona regularnie traci bramki.
W ostatnim towarzyskim spotkaniu naszych reprezentacji padł bramkowy remis 2:2. W ostatnich spotkaniach o stawkę w roku 1995, Polska została rozbita w Bratysławie 4:1, był to rewanż za wcześniejsze zwycięstwo naszych Orłów w Polsce 5:0.
Jeden z najwyższych kursów na Słowacje 2.75 jest w STS'ie.
Na pewno nie zobaczymy w tym spotkaniu kontuzjowanego obrońcę Liverpoolu Skrtela. Zagra natomiast młody gwiazdor Hamsik, który był oszczędzany na to spotkanie i nie grał z San Marino. Po młodego Słowaka chce sięgnąć sam Murinho, który jest pod wrażeniem gry tego młodego chłopaka.
Trener Słowaków Vladimir Weiss przewiduje: "Polacy nie są faworytami, szanse oceniam na 50:50. Wydaje mi się, że to będzie wyrównane spotkanie, a o jego wyniku zadecyduje jeden błąd popełniony przez którąś z drużyn - powiedział Weiss na wtorkowej konferencji prasowej w stolicy Słowacji."
Najbardziej martwi Słowaków słaba postawa napastników. Piłkarze Weissa zdobywają bramki po strzałach obrońców i pomocników. W ten sposób po strzałach Martina Szkrtela i Hamszika miesiąc temu pokonali 2:1 Irlandię Północną.
Nie tylko stopera Liverpoolu zabraknie w tym meczu. W porównaniu z drużyną, która zaczęła eliminacje, w linii obrony został tylko Martin Petrasz z włoskiej Triestiny. Na uraz kolana narzeka w dodatku defensywny pomocnik Balázs Borbély.
Mecz z Polakami zostanie zbojkotowany przez słowackich kibiców. Na mogące pomieścić 30 tys. widzów Tehelne Pole przyjdzie ich zaledwie 2 tys.! Kibice protestują przeciwko działaczom słowackiego związku, których obwiniają o niski poziom futbolu, stare, brzydkie stadiony i wolne tempo budowy nowego stadionu narodowego. - Fani podejrzewają też, że liga jest skorumpowana. Na razie nie ma na to dowodów. Ale wściekli się, bo kilka dni temu kilku sędziów z piątej ligi oskarżono o ustawianie meczów.
Prawdopodobny skład: Senecky GK (Ankaraspor), Cech (WBA) - Durica (Saturn) - Petras (Triestina) - Krajcik (Slavia), Jendrisek (K´lautern) - Hamsik (Neapol) - Karhan (Mainz) - Mintal (Norimberg) - Sestak (Bochum), Vittek (Lille)
W treningu po meczu z Czechami nie uczestniczyli Euzebiusz Smolarek, Rafał Murawski i bohater sobotniego meczu z Czechami Jakub Błaszczykowski. Indywidualnie ćwiczył bramkarz Artur Boruc.
"Ból jeszcze odczuwam, ale myślę, że wszystko będzie dobrze i będę gotowy. Oczywiście chcemy ze Słowakami wygrać i tyle. Wiem, że różnie bywało w tych drugich z rzędu meczach eliminacyjnych. Teraz wszystko jest w naszych głowach. Warunki do regeneracji fizycznej mamy bardzo dobre" - powiedział Artur Boruc.
Naładowany energią wydaje się być Lewandowski, który deklaruje: " Jedziemy po trzy punkty. Do Bratysławy daleko nie jest, więc liczymy na wsparcie naszych kibiców. Odprawa na temat środowego rywala jeszcze przed nami."
Ostrożniej deklaruje Robert Lewandowski: "Jestem dobrej myśli. Poradzimy sobie ze Słowakami, tylko musimy zagrać maksymalnie skoncentrowani, tak, jak było w sobotę w Chorzowie."
Największym problemem Beenhakkera wydaje się być obsadzenie lewej obrony. Z gry wypadł Wawrzyniak, a Krzynówek który nie występuje u siebie w klubie nie jest rasowym lewym obrońcą. Holender uważa, że nie ma problemu lewej strony. " Nie zgadzam się, nie ma żadnego problemu lewej strony. Wawrzyniak wykonał kawał świetnej roboty w sobotę, Jacek Krzynówek, który go zastąpił, też wypadł bardzo dobrze. W odwodzie mam jeszcze Grzegorza Wojtkowiaka. A przecież gdyby nie kontuzja, grałby tam Grzegorz Bronowicki."
Polscy dziennikarze wyliczyli, że kadra wygrywa znacznie częściej w pierwszym meczu gdy ma do rozegrania dwa spotkania w tygodniu. Sprawę bagatelizuje Beenhakker, który nie wierzy w takie dywagacje: "Nie wierzę w syndrom drugiego meczu. Przecież z Portugalią wygraliśmy cztery dni po spotkaniu z Kazachstanem. Wszystko jest kwestią podejścia piłkarzy i czasu, jaki mamy, żeby doszli do siebie."
Trzymajmy się koncepcji trenera w końcu "Czasem piorun uderza dwa razy..." ;)